emotionally unstable

FUTURES made of virtual INsanity now always seem to be governed by this LOVE we have for useLESS twisting our new technology

wizja bez fonii

Opublikował/a colourblind w dniu maj 15, 2008

ja wiem dobrze o tym, że pąki są takie sztampowe, że to cliche i to wcale nie jest cool enough. ale doznałem pewnego obserwacyjnego szoku. olśnienia. bo pąki są na drzewach, na tych dużych też. i jest ich bardzo dużo. i jak się je podgląda w miarę regularnie to one tak niemal na oczach w czasie rzeczywistym zamieniają się w liście. bardzo dużo tkanki oczobitnej ziolonej chlorofilowej żywo-energetycznej. rozumiesz? wszystkie liście na dużym drzewie co roku powstają z pąków. wszystkie na raz. wyobraź sobie ile to energii. ile woli życia.

no bo jeśli okoliczności zdrowotno, finansowo, rodzinno przeróżne najważniejsze pozwalają ci cieszyć się tą wiosną, to rób to, bo nie wiesz, jak spędzisz kolejną. nie chodzi o groźby i apel o pokorę. ale skoro tym drzewom się tak chcę i to właśnie na wiosnę, to może jest to jakiś pomysł, może tą energię można jakoś wykorzystać.

i jeszcze hasło sezonu. w kontekście woli życia. wolnej woli życia. a mianowicie, przecież wcale nie trzeba. przemyśl to sobie.

Opublikowany w foto | Brak komentarzy »

climbing up the hill

Opublikował/a colourblind w dniu maj 8, 2008

to takie wiosenne nadziejne opowiadanie obrazkowo-dźwiękowe. o tym ja się wstaje rano bo słońce właśnie rano świeci tak, jak o żadnej innej porze dnia. i można wypić kawę rano. na przykład. i na śniadanie.

nie chodzi nawet o to, że jest to jakiś oryginalny rytuał, ani też przesadna celebracja. ale z bogatych codziennych doświadczeń bardzo porannych wiem, że nic nie pachnie tak, jak rano.

i wtedy co pięć minut jeszcze przez pół godziny śpiewa telefon cye.mp3 [smolik i kasia kurzewska], jako najlepszy budzik wszechczasów.

potem można wyjść z domu. i idąc pod górę zawsze te same dachy co zawsze, w takim świetle, jak nigdy.

i wtedy czuć już rytm dnia, tego, ktorego zostało jeszcze tyle. ten rytm czujesz w when your mind’s made up.mp3 [glen hansard and marketa irglova] wszystko wydaje się prostsze - spełnianie marzeń, podchodzenie pod górę, uśmiech i oszczędzanie pieniędzy. rewolucyjna teoria rosyjskich naukowców głosi że odpowiednie nastawienie zależy od odpowiedniej muzyki.

i już prawie widać zegar, który daje mi zawsze te 5 do dziesięciu minut na papierosa, sok z jablka, marchewki i pomaranczy lub bagietke z bekonem i serem brie, według uznania, nastroju i tempa kroku.

jeśli jest mi smutniej, może być moon.mp3 [glen hansard and marketa irglova], jesli bardziej sentymentalnie to powiedzmy still guarding space.mp3 [anja garbarek] albo czasem w przypływie entuzjazmu, nieokiełznanej miłosci do świata i reszty ludzkości na przykład ldn.mp3 [lily allen].

a potem po tej mniej przyjemnej czesci dnia, nie pozostaje nic tylko odplynac po wodzie.mp3 [muzykoterpia] albo odfrunąć jak motylki.mp3 [mikromusic]. bo cenie sobie relaks. i dobrze mi z tym. bo dobrze jest.mp3 [mikromisic].

to zupelnie przypadkowe zestawienie kompilacji dźwiękowych, obserwacji, doznań sensualnych. nudne jak flaki z olejem i przyjemne jak wiatr znad morza w słoneczny dzień.

to tak tytułem odpowiedzi na pytanie: co porabiasz?

wiec cheers!

Opublikowany w foto | Komentarzy: 6 »

crossroads

Opublikował/a colourblind w dniu kwiecień 21, 2008

przysnilo mi sie to ostatnio. nie pamietam tylko czy to bylo w australii, szkocji, usa czy jakiejs innej czesci polwyspu krymskiego. my favourite game, road trippin’, te ruchome obrazy jak teardrop i wzruszenia z beirutu. musialo byc dosc slonecznie i ped powietrza zapieral dech czyli zabieral powietrze z pluc (i to nie bylo az takie przyjemne, jak mogloby sie wydawac). 

obczaj tą opcje!

popatrz

podszepty podswiadomosci o wolnosci, relacjach miedzyludzkich, muzyce i prowadzeniu samochodu po lewej stronie (zmienianie biegow lewa reka jest gorsze niz the day after syndorme), ktore prowadza do niejasnych wnioskow.

crossroads, decision pickle, czyli albo albo… nawet nie chodzi o to, ze zegar biologiczny tyka lub ze swiat mozna zdobyc tylko przed 21 urodzinami, bo pozniej to juz zadna sztuka.

raczej o to, ze najwyzszy czas:

a. otworzyc firme, ktora zajmie sie sprzedaza elektrycznych zapalek produkowanych w stanach, eksportowanych do chin, gdzie ulatwia one produkcje trzpaczek do glowy, ktore zaprzyjazniona firma kupi po przystepnej cenie i wysle do usa, co odwroci tamtejszy kryzys kredytow hipotecznych i zapobiegnie krachowi na wszystkich najwazniejszych gieldach swiata, za co dostaniemy nobla z ekonomii.

b. nauczyc sie jezyka suahili, pojechac do afryki i rozwiazywac problemy tamtejszych mlodych demokracji i dostac pokojowa nagrode nobla.

c. zaczac pisac felietony do tygodnika telewizyjnego, o wplywach polucji dzwiekowej na wielkosc plonow salaty lodowej w poblizu wiekszych osrodkow miejskich w europie poludniowo zachodniej i dostac literacka nagrode nobla.

i o to ze, jasne, nigdy na nic nie jest za pozno, ale zycie jest za krotkie na to, zeby marnowac je na czynienie czynow, ktore cie trywialnie rzecz ujmujac nie kreca, tylko dlatego, ze nie masz lepszego pomyslu/odwagi/wiary w siebie itd.

czyli zajmij sie dziecko spelnianiem marzen lepiej.

taka łopatologia stosowana, ze na wyciagniecie reki, wiesz, cnie.

Opublikowany w foto | 1 Komentarz »

sounds like old good jazz

Opublikował/a colourblind w dniu kwiecień 3, 2008

urlop może okazac sie czasem najbardziej meczacym czasem w roku. intensywnosc przezyc, mysli i natchnien, jakies nielogiczne stęzenie zycia w zyciu, wytracony osad zmeczenia i frustracji powrotowej.

a w szkocji slonce swieci jak szalone, z okna domu slychac szum morza, jest cieplo i zimno na raz, wszystko ma swoj kolor i miejsce w hierarchii priorytetow, jest mi tak dobrze, że aż niewygodnie, oczekiwanie na aktywnosc skutkuje totalna bezczynnoscia na ogromna skale i mam internet hura!

i gdy juz naprawie ipoda i sie wreszcie zupelnie rozluznie, opadne na dno tego fioletowego szalenstwa, a tam slychac jazz w tysiacu roznych wydaniach, starych, nowych, gladkich i ortodoksyjnych, koszernych i awangardowych. niesamowite. ani troche offowe, ani alternatywne, ani edgy, ani niszowe. bo jazz jest niewygodny i niezaprzeczalny. jest jak dym papierosowy, metaforyczny, natarczywy i nieuchwytny. bo ja lubie formy ktore bazuja na sprzecznosciach. (i filmy bergmana :P)

fajne to nowe zycie, pachnie morzem i wanilia, smakuje zupa grzybowa, pasztetem i krewetkami, brzmi jazzem, szumem i cisza.

i dbajcie o przyjaciol. bo zostaniecie sami. ta mysl mnie paralizuje, wiec moze tez jest i calkiem nieglupia.

Opublikowany w foto | Komentarzy: 2 »

unconditional

Opublikował/a colourblind w dniu marzec 15, 2008

Dear Mr Cieslinski
Congratulations; University College London (University of London) has asked us to tell you that it is offering you a place for Politics and East European Studies, LR27; starting in September 2008 at point of entry 1.

tylko mama nie moze przezyc ze mam studiowac PiS…

Opublikowany w foto | Komentarzy: 8 »

st elsewhere

Opublikował/a colourblind w dniu luty 25, 2008

no nie powiem zeby kilka minionych tygodni bylo czasem jakiegos wybitnego relaksu, spokoju i wewnetrznej harmoni. ale to nic. mam swoich pomocnikow.

newton faulkner (ze wskazaniem na people should smile more.mp3)
jack johnson (drink the water.mp3 i omg wszystkie 60 innych)
gnarls barkley (st elsewhere.mp3)
beirut (mount wroclai.mp3)
thom york (black swan.mp3)
gustavo santaolalla (pampa.mp3)
marisa monte (preciso me encontrar.mp3)

spowolniony metabolizm negatywnej energii, rozumiesz? take it easy.

i nawet jesli czasem slightly under THE weather (czasem literalnie). nawet jesli ludzie zle ci zycza bo cieszy ich innych nieszczescie, jesli sa falszywi i podli, jesli sie nie uklada, to nic. jeszcze bedzie pieknie. wiem.

jutro londyn, za 3 tygodnie wroclaw, za 3 miesiace nl (?). same dobre nowiny i wiesz przeciez - SZALENSTWO!

Opublikowany w foto | Komentarzy: 4 »

reklama

Opublikował/a colourblind w dniu styczeń 16, 2008

obserwologia to nie nauka wbrew nazwie. to SZTUKA. dla sztuki.

nie chodzi o patrzenie, ale o dostrzeganie. nie chodzi o opis rzeczywistosci (bo jaka jest każdy widzi i wie) ale o przesłanie, bo nie kazdy umie ja zinterpretowac i docenic (i to nic ze potrzebujesz dolnych przypisow - DIDASKALIA to czesc zabawy).

“pogoda nie jest ważna, autbusy nie są ważne, pieniądze nie są ważne, szkoły nie są ważne. ważne jest aby zobaczyć świat innymi oczam, skoncentrować sie na niemal metafizycznym odbiorze otoczenia.”
[j.r]

pani obserwolog

wiec jak mozesz bo jestes akurat w pl i masz komórke pod reka to weź ziom zagłosuj. bo warto docenic tych, ktorych warto. a nie tych, których nie warto. co nie.

http://www.blogroku.pl/gibbon,guzpq,blog.html

Opublikowany w foto | Komentarzy: 3 »

na mojej głowie

Opublikował/a colourblind w dniu styczeń 15, 2008

pomyślałem sobie że żeby poradzić sobie w życiu wystarczy mieć dobrze poukładane w głowie. a to wiele tłumaczy.

chcę leżeć na trawie i patrzeć w liście i niebo. zrobić coś szalonego, np w holandii, iść przez rynek z okularami które są słomką przez która pije się colę a ludzie są mało interaktywni, albo wracać pieszo do domu o 3 w nocy przez rondo, mam ochote na mrożoną kawe w empiku o smaku toffi albo na żurek najlepszy na kaca, chcę jechać samochodem rozmawiając albo nie ale i tak jest dobrze, albo żeby fale rozbijały się o molo i nas przemaczały w środku lutego. ale to nic. teraz też jest dobrze. w alternatywny sposób.

szlaleństwo pending.

Opublikowany w foto | Komentarzy: 4 »

telepatia

Opublikował/a colourblind w dniu styczeń 10, 2008

dzisiaj będzie o telepatii. telepatia dobra rzecz i niezwykła. nie każdemu się zdarza, ale gdyby zdarzała się każdemu nie byłaby tak niezwykła jak jest nie zdarzając się każdemu. i dlatego też nie każdy rozumie, nie wszystko i nie zawsze.

ale czasem zdarza się telepatia.
jest to fakt. a z faktami nie można w żaden sposób polemizować. są na niego dowody. polemizować można z opiniami. podważać można odczucia. nie zgodzić można się z argumentem. nie można natomiast nic z tych rzeczy zrobić z faktem.

to dobrze.

Opublikowany w foto | Komentarzy: 2 »

beirut

Opublikował/a colourblind w dniu styczeń 9, 2008

nowy rok nie przyniósł postanowień. ale przyniósł całkiem spory wdech życia, relatywnie spory, szczególnie w odniesieniu do minionych miesięcy.

przede wszystkim beirut.

5.01.2008.
słucham beirutu. chyba bedzie mi się bardzo podobać. mount wroclai (idle days) czyli first choice.

6.01.2008
jest druga w nocy. słucham beirutu i myślę, że mógłbym być szczęśliwy, gdybym miał z kim dzielić smutek. mój smutek to wrodzona tendencja do wpadania w melancholie w fotelu po północy przy muzyce, która obdziera duszę ze skorupy, którą skrzętnie budujemy dzień po dniu, żeby uchronić się przed rozczarowaniem i zranieniem przez innych. ale przecież samotność rozczarowuje i rani jeszcze bardziej.

7.01.2008
jest wpół do szóstej. mógłbym całe życie słuchać beirutu. to muzyka, która potrafi zmieniać świat. ona przynosi obrazy, sprawia, że chce się przemieszczać, budzi tęsknotę ale i chęc do dążenia ku zmianom. nadaje rzeczom sens i przywraca im właściwe miejsce.

9.01.2008
wiara w przeznaczenie jest jak stąpanie po kruchym lodzie.

jabłko.

Opublikowany w foto | Komentarzy: 7 »