emotionally unstable

you can’t hide from the truth, because the truth is all there is…

  • fame scale

    • 22,340 hits
  • kalendarz

    lipiec 2009
    P W Ś C P S N
    « cze    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    2728293031  
  • archiwum

mrożek

Opublikował/a colourblind w dniu 15 czerwiec 2009

w tym świecie, który rządzi się bezwzględnymi prawami statystki, gdzie wszystko, od okrutnie genialnych polifonii bacha po hipnotyzujace filmy kieslowskiego, nie wspominając o zdjęciach albo telewizji, czy dajmy na to takim jutubie, nie tylko można zapisać, zakodować i zakląć ciągiem jedynek i zer ale też wszystko właściwie modeluje się i opisuje wzorami matematycznymi, i to, o zgrozo!, właściwie zawsze tylko w przybliżeniu (bo skoro nasza percepcja jest aż tak nieporadna, że i tak nie ogarnie, że gówno w lesie, to  przecież zbędny trud), w tym właśnie świecie, w którym dla twojej informacji żyjemy, no przyznasz, trudno o nieuzasadniony zapał i entuzjazm. to nie korporacja, żeby się wychylać przed szereg.

właśnie dlatego postuluję potrzebę progresywnego relaksu, postępowego lenistwa; lenistwa, które znajdzie siłę by odmienić świat (potrzeba ta, zdaje się być szczególnie pilna, gdy weźmie się pod uwagę, że nie każdy z nas znajduje siłę, żeby zwlec się rano z łóżka).

tytułem uprawiania progresywnego relaksu przedsięwziać można szereg działań. nie ma jednej słusznej recepty, pomysły bywają różne, możliwości również a stopień determinacji predestynuje jedne bardziej od innych do pełnego sukcesu, jeszcze zaś inne do częsciowej klęski. takie życie.

ja w każdym razie tytułem uprawiania progresywnego relaksu wróciłem na łono rodziny. na mymłon rodziny, rzec można i lenie się, przyznaję. ale jakże progresywnie.

wr4

polskie koleje państwowe, jak ich nie kochać!

wr3

widok z okna.

wr2

tato.

wr5

brat. zawsze należał do tego drugiego typu ludzi. pracowitych ludzi. takim, którym się nie nudzi, bo potrafią sobie w każdej sytuacji znaleźć zajęcie. cóż. genetyka płata figle, nie od dziś to wiadomo.

wr1

dżaga. przejęła w domu moją rolę. rozpieszczonego potwora, o uprzywilejowanej pozycji. skrzyżowanie księżniczki i dyktatora o nieodpartym uroku osobistym, nieznającym sprzeciwu spojrzeniu i tajemnicznej, nieodgadnionej naturze. nie lubimy się.

jako podkład muzyczny do uprawiania progresywnego relaksu proponuję sprawdzone moje najnowsze inspiracje. muzyka fimowa razy trzy.

pascal gaigne – azuloscurocasinegro
yann tiersen – good bye, lenin!

zbigniew preisner – la double vie de veronique

Opublikowany w foto | Komentarzy: 3 »

I-a-m(NOT)s-t-e-r-d-a-m

Opublikował/a colourblind w dniu 19 kwiecień 2009

lot do amsterdamu trwa 40 minut. dotarcie na lotnisko w wersji turbo, bez klod pod nogami ani na torowisku, dzialajacym metrem i sprzyjajacym wiatrem jakies 2 razy wiecej. naprawde smiesznie. i tak zostalo prawie do konca.

amste1

rower z widokiem.

amste5

widok z roweru (wodnego).

amste2

targ kwiatowy byl bardzo bolesnie przereklamowana atrakcja turystyczna, za to jakze fotogeniczna. a takie tulipany to zbieral pan taksowkarz ze slubic. o.

amste44

taką łódką to mozna wiele zdzialac. w ramach wypoczynku/rekreacji/ostrej imprezy ze znajomymi ewentualnie w przypadku, gdy znudzi sie rower.

amste3

w parku krolowali milosnicy literatury. ja zapamietalem glownie sniadanie. oraz niezwykla zbieznosc poteznego apetytu z absolutna pewnoscia ze wlasnie robie najpiekniejsze zdjecie w zyciu.

mowilem, ze smiesznie.

londyn zmienil oblicze na wiosenne, nauka pending, wielkie wpół zaczete wćwierć skończone zyciowe rozkminy za nami w parze z niejednym ostrym baunsem, a stwierdzenie “zrobilem sie jak DZIKI BĄK” egzekwo (wiem, ze to sie inaczej pisze jakbyco) z oswiadczeniem “schowaj mapę BOŻENA” wygrywaja kwietniowa edycje plebiscytu na najlepiej podsumowujacy bauns zwrot. i tyle.

Opublikowany w foto | 1 Komentarz »

gather!

Opublikował/a colourblind w dniu 10 marzec 2009

czas sie pozbierac. pozno zimowe przesilenie zrobilo swoje, nadmiar swiatla przygnebia, jakby to juz byla wiosna. smutna muzyka wypelnia starannie kazda szczeline czaso-przestrzenna. swiatlo swiatlem, jednak w poblizu nie ma nawet sladu przyzwoitej plazy z tajskimi masazystkami i ludzmi wbiegajacymi radosnie do morza, a bez koszulki to wstydze sie wejsc nawet pod prysznic, nie mowiac o ostentacyjnym wystawianiu sie na oddzialywanie slonca. niczym kate winslet na rozdaniu zlotych globow powtarzam sobie jak mantre jedno slowo: “gather!” a kolejne dni przemykaja jak morksa woda przez palce, znieksztalcone w roznych wymiarach, jak wyjete z pralki przescieradlo, nic sobie nie robiac z ram odmierzanego skrupulatnie przez szwajcarow czasu.

barca1

widok z gory jest zawsze lepszy. a piatkowe popoludnie to idealny czas zeby popatrzec na swiat z gory.

barca2

vespa.

barca3

lubie latwosc z jaka woda rozmywa kontury. i naturalny rytm morskich fal. przekuje mnie od duzo bardziej niz ten ktory odmierza wskazowka na zegarku. a woda, jak czas, przynosi ukojenie…

barca4

i mnostwo frajdy.

kate dostala tez oskara wiec moze i mnie sie jakos uda to wszystko ogarnac. i tobie tez.

Opublikowany w foto | Komentarzy: 5 »

sciany

Opublikował/a colourblind w dniu 27 luty 2009

dzisiejszy wpis sponsoruje niemoc i ogolnie egzystencjalno-emocjonalna bulka. przejsciowa, tymczasowa i zupelnie nawet bezposrednio motywowana magiczna kumulacja powinnosci, obowiazkow i zupelnie przwidywalnym przesileniem umyslowym. czarna rozpacz i brick wall, czyli sciana.

sciana

na zdjeciu barcelonska, upominajaca sie o update, czyli wedlug ling.pl (product placement) najwiekszego darmowego slownika online, aktualizacje o tym jak to sie rozbija czlowiek po swiecie dzieki dzielnemu wujkowi rajanerowi, w poszukiwaniu swojego miejsca, sensu zycia i doraznych motywacji do podejmowania doraznych dzialan, majacych na celu niwelacje wszystkiego, co sklada sie na ten nasz straszny przeciez wielce dopust bozy.

a wiec jak glosi ludowa madrosc: dziewczyna/chlopak nie sciana, mozna przesunac. a moj upgrade (uwaga ling.pl – unowoczesnienie, ekhm) tejze madrosci brzmi: przesuwajmy sciany!

no bo co nam pozostaje. trzeba przeczekac. ale wiesz, wujek rajaner, prawie jak ciocia z ameryki, ma zawsze wiele podarkow na podoredziu (tu ling.pl sie byl poddal) i same niespodzianki!

kosz

ja nawet nie wiem czy to byl klasztor czy zwykla parafia, ale ogarnij ze zbudowali im boisko do kosza! za sciana z cegiel.

Opublikowany w foto | 1 Komentarz »

kataklizm

Opublikował/a colourblind w dniu 8 luty 2009

jak sie wyjedzie za granice, zdarzaja sie czasem rozne lingwistyczne niespodzianki. utarte zwroty nabieraja nowych znaczen. filtr nowej perspektywy nalozony na calkiem, wydawac by sie moglo, zwyczajne okazje, niczym fotoszopowanie zdjec, nadaje zyciu calkowicie nowa jakosc. no bo wyobraz sobie, ze “zima znowu zaskoczyla drogowcow” niesie za soba zupulnie inny ciezar gatunkowy, jak sie mieszka, dajmy na to w londynie. ha.

a wiec zaskoczyla i to niewasko.

snieg4

autobusy w tym miescie sa jak czerwone krwinki we krwi. jest ich mnostwo, sa czerowone i absolutnie niezbedne dla funkcjonowania systemu, w tym wypadku komunikacji miejskiej. a wiec w poniedzialek, na ulice nie wyjechal ani jeden. paraliz.

snieg1

niestrudzeni rowerzysci skapitulowali, nie mogac znalezc swoich wehikulow. snieg3

odnotowano kilka przypadkow samowolnej kapitulacji samych rowerow.

snieg5

pomimo EKSTREMALNYCH WARUNKOW ATMOSFERYCZNYCH, jak glosily oficjalne komunikaty w radio, telewizji, uniwersyteckich mejlach oraz wywieszkach na pozamykanych masowo kinach i nie tylko, humory zdawaly sie wszystkim dopisywac. co by nie bylo, nie ma nic lepszego niz niegrozny kataklizm i stan wyjatkowy, koczowanie pod kocem i sledzenie prognozy pogody z zapartym tchem przed telewizorem.

snieg6

w przemoczonych butach, pozbawieni mozliwosci przemieszczania bez pomocy stop ubranych w przemoczone buty, ludzie masowo wylegli do parkow lepic balwany. wskaznik przyrostu naturalnego tego specyficznego gatunku nieparzystokopytnych stworzen osiagnal poziom nienotowany od ponad 15 lat.

snieg71

niech nie zmyla nikogo pozory. gruba wartswa sniegu w nieslychanym tempie zaczela topniec niemal natychmiast. z uwagi na to, ze londyn nie ma w posiadaniu ani plugow ani nawet soli do posypywania ulic brodzilismy wszyscy po kostki w lodowatych kaluzach zrobionych z lodowej sraczki pokrywajacych doszczetnie wszystkie chodniki, w efekcie czego smiechu bylo bez liku, jak mozna sie latwo domyslac. zartem dnia pozostalo jednak zdanie: pojedzmy autobusem, hahaha!

snieg2

sniegu juz nie ma. jedyne co po nim pozostalo to wspomnienia, ostre objawy przeziebienia oraz buty, ktore juz nigdy nie odwaza sie podawac sie za nieprzemakalne. jak wiadomo bowiem, klamstwo ma krotkie nogi (i mokre stopy).

Opublikowany w foto | Komentarzy: 4 »

mid-week mediterranean break, czyli historia o tym jak kabanosy rozgniewaly posejdona (trailer)

Opublikował/a colourblind w dniu 29 styczeń 2009

24-godzinna wyprawa na srodziemnomorska wyspe w srodku tygodnia pod koniec stycznia to nie byl moj pomysl. to wymyslil pan rajaner. bo jak wiadomo, zawsze trzeba znalezc winnego.

decydujac sie na nia, sami nie widzielismy czego mamy sie spodziewac. a okazalo sie, ze (prawie) tak jak w krotkometrazowych filmach offowych mlodych rezyserow bylo wszystko.

palma1

zabytki.

palma7

chmura, ktorej nikt nie lubi.

palma6

gry zespolowe.

palma

slumsy o osobliwym i nad wyraz wszechogarniajacym zapachu ludzkiego moczu/chwile grozy.

palma21

figury geometryczne.

palma9

mnostwo kofeiny.

palma8

i jeszcze wiecej MILOSCI.

niejeden student lodzkiej filmowki by TAKIEMU filmowi nie podolal.

ahaaa, oprocz tego kabanosy z polski rozgniewaly posejdona i byla tez kladka dla jezy nad autostrada na sciezynce prowadzacej z lotniska na plaze. bo ogarnijcie jak to blisko. ale o tym wszystkim juz wkrotce na borntosleep.com

p.s. tak wiec, dziekujemy panu rajanerowi za inspiracje swietnych pomyslow i dostarczenie nas na majorke, bylo PRZEKLAWO w kazdym mozliwym tego slowa znaczeniu.

Opublikowany w foto | Komentarzy: 4 »

cel: przygoda.

Opublikował/a colourblind w dniu 26 styczeń 2009

sprawa jest w miare prosta, schemat przejrzysty, przepis cokolwiek oczywisty. towarzystwo: wyborowe, kierunek: koniec swiata, cel: przygoda, srodek transportu: co sie nawinie.

wypad11

duzo smiechu, niespodziewanych inspiracji, piosenek, przeskakiwania przez murki w ramach poscigow helikopterem i pan ktory mowi: “hello!”, oraz pani, ktora wedlug ewy powinna sie bardziej szanowac, na 6 banknotach tez tam byli.

wypad

a do tego podroze ksztalca. mozna sie dowiedziec na przyklad od polakow ze strazy miejskiej ze na queens walk to nie bardzo, moze pojdziecie tam kawalek dalej z tym winem (robic fikolki).

wypad3

a to chyba neptun.

wypad21

wszyscy juz wiedza ze przygotowuje sie do udzialu w nastepnej edycji america’s next top model. parktyka czyni mistrza. wiec gdzie idziemy nastepnym razem?

Opublikowany w foto | Komentarzy: 4 »

“show him some love”

Opublikował/a colourblind w dniu 5 styczeń 2009

niesamowite 3 tygodnie obfitujące w zbiegi okoliczności, które wyznaczają przecież te najważniejsze momenty w życiu, strumienie świadomości, jasności umysłu i pomroczność jasną dość nawet często.

friends

polecam obejrzeć:

“jak we śnie” bo to źródło radości wszelakiej, a wyrażenie “paralelna zsynchronizowana przypadkowość” definiuje moje całe życie i relacje z ludźmi. więc Ciebie może też.

“madagaskar 2″ dla ost by will.i.am. bo siedzę sobie w kinie i slysze. i mysle. super. tego bede sluchal w samolocie. wracam do domu. a to przeciez nic innego jak “the travelling song”

bo wiesz, po st elsewhere myslalem że już nic mnie nie zaskoczy.

I’ve been around the world, in the pouring rain
Feeling out of place, really feeling strange
Take me to a place, where they know my name
Cause I ain’t met nobody that looks the same

I’m a fish out of water, lion out of the jungle
I need my peoples, my peoples, take me to my peoples
THEY GOT JUNGLE FEVER, SHOW HIM SOME LOVE,
SHOW HIM LOVE.


Could I have someone, could I have someone,
To relate to, to relate to

See I’ve been traveling, been traveling forever
But now that I’ve found a home,
Feels like I’m in heaven

tak więc sam widzisz.

Opublikowany w foto | Komentarzy: 5 »

czemu te pipy się tak drą?

Opublikował/a colourblind w dniu 3 listopad 2008

w bibliotece można grać w państwa-miasta, chichotać, robić zdjęcia, zakładać grupy na facebooku i spotykać znajomych.

udawać intelektualistę…

można w sposób twórczy czytać gazety

odnaleźć życiowe powołanie lub/i doznać natchnienia

oraz podejmować męskie decyzje.

byle tylko nie pisać eseju.

Opublikowany w foto | Komentarzy: 5 »

(health) hazard

Opublikował/a colourblind w dniu 12 październik 2008

wypada się zmęczyć londynem. powiedzmy po trzech tygodniach to nawet definitywnie. no i wtedy można się wybrać na bali, madeire, jamajkę albo inną wyspę. albo też do brighton.

bo jest tam mini kasyno, 2 mola, deal na fish and chips i dużo ptaków. ładnie też bardzo jest. a poza tym potem boli brzuch od śmiechu (nawet przypadkowych ludzi w pociągu), więc to dobry krok ku byciu przystojnym i atrakcyjnym człowiekiem.

można się o sobie dużo dowiedzieć. doświadczyć koncepcji takich jak empatia w teorii i praktyce. rozbić butelkę wina ratując komuś życie i wpaść w szpony uzależniającego hazardu.

są też widoczki.

ptaki.

i ewko która robi właśnie zdjęcia, przez które mojej twórczości własnej przypisane zostaną cechy takie jak: brak oryginalności, powtarzalność i zwyczajne zżynanie… :)

ale to nic. kiedy jedziemy znowu?

Opublikowany w foto | Komentarzy: 4 »