wszystko bedzie dobrze. pytanie tylko, kiedy? wychodzac z tego zalozenia, mozna zajac sie przyjemniejszymi rzeczami niz te nieprzyjemne. ogladaniem filmow powiedzmy, sluchaniem muzyki, zmywaniem naczyn.
bo sam mendes rzadzi. moja mama twierdzi, ze od kilku dobrych lat za kazdym razem kiedy tvn postanawia wyemitowac american beauty, podczas dokladnie kazdego oglaszajacego go spotu mowie tonem pelnym przekonania i emfazy, ze to niesamowity film. revolutionary road to jeden z najlepszych filmow, jakie widzialem w zyciu, miazga. no i w koncu po czesci za sprawa zakodowanej w glowie rekomendacji ewko, obejrzalem away we go (ten, kto przelumaczyl ten tytul na jezyk polski powinien dostac chyba paszport polsatu albo przynajmniej przechodni medal z ziemniaka, bo to naprawde wielkie osiagniecie). polecam. i stworzylem pewna teorie spiskowa. bo jest tez inny film, ktory bardzo lubie. i czy te plakaty to moze byc przypadek?
a co w tym wszystkim nadziwniejsze, to ze nie wiem jak hiszpanie poradzili sobie z tlumaczeniem tytulu once…
kacik muzyczny sponsorowany znowu przez ewko, florence and the machine you got the love (the xx remix), czyli wszyscy juz znaja i kochaja, ale podpisuje sie obiema rekoma, a ze sam mam zastoj fonograficzny to popieram zdecydowanie! bo ja mam umysl scisly, i podobaja mi sie piosenki, ktore juz kiedys slyszalem. przez reminiscencje.
i postuluje, przedsięweźmijmyż juz wiosne, prosze. bo “przedsięweźmijmyż” to teraz oficjalnie moje ulubione slowo.
peace out!
















































