to mieć nadzieję na jutro.
bo czasem jak pogoda dopisze, i kolory nabierają nasycenia, które przekracza możliwości ludzkiej percepcji i towarzystwo beztroskie, to nic tylko chodzić po drzewach, podbijać świat, zwiedzać opuszczone domy, tonąć ponad głowę w rzepaku i podziwiać każdym zmysłem cały ten świat. i można śpiewać na cały głos, na dwa głosy, puszczać kaczki albo zjeść rybę.

scenka rodzajowa: trójka dzieci w rzepaku, który ma ze trzy metry, brną w pole
wojtek: a co jeśli ktoś nas przyłapie?
aneta: jak to co? powiemy że zgubiliśmy szkło kontaktowe!

i oddycha się lżej i wolność czuć w każdej kosteczce i nawet jeśli muszę ciężko pracować to dlatego że podjąłem taką samodzielną, wolna, niezależna decyzję. bo tak chcę. i chcę móc się zawsze cieszyć czymkolwiek się tylko da. patetycznie przyziemna egzystencja.

i zapraszam serdecznie do st elsewhere. jeszcze tylko 3 miesiace mozna mnie tu spotkać. na 2 września zabukowany już bilet powrotny w jedna stronę ze szkocji.
i to chyba teraz można zacząć już ten down-counting.