mid-week mediterranean break, czyli historia o tym jak kabanosy rozgniewaly posejdona (trailer)
Opublikował/a colourblind w dniu 29 styczeń 2009
24-godzinna wyprawa na srodziemnomorska wyspe w srodku tygodnia pod koniec stycznia to nie byl moj pomysl. to wymyslil pan rajaner. bo jak wiadomo, zawsze trzeba znalezc winnego.
decydujac sie na nia, sami nie widzielismy czego mamy sie spodziewac. a okazalo sie, ze (prawie) tak jak w krotkometrazowych filmach offowych mlodych rezyserow bylo wszystko.

zabytki.

chmura, ktorej nikt nie lubi.

gry zespolowe.

slumsy o osobliwym i nad wyraz wszechogarniajacym zapachu ludzkiego moczu/chwile grozy.

figury geometryczne.

mnostwo kofeiny.

i jeszcze wiecej MILOSCI.
niejeden student lodzkiej filmowki by TAKIEMU filmowi nie podolal.
ahaaa, oprocz tego kabanosy z polski rozgniewaly posejdona i byla tez kladka dla jezy nad autostrada na sciezynce prowadzacej z lotniska na plaze. bo ogarnijcie jak to blisko. ale o tym wszystkim juz wkrotce na borntosleep.com
p.s. tak wiec, dziekujemy panu rajanerowi za inspiracje swietnych pomyslow i dostarczenie nas na majorke, bylo PRZEKLAWO w kazdym mozliwym tego slowa znaczeniu.
tukan powiedział/a
gry zespolowe super wyszlo, ale jak zwykle nie jestem fanem absolutnego b&w, zwlaszcza w majorkanskim swietle
ewko powiedział/a
to samo powiedzialam, to slonce, te kolory – to zupelnie nie klimat na b&w. tzn wedlug mnie, ale widac taka byla wizja artysty i tak ma byc. a bodo kox nie jest taki mlody .)
wojtek powiedział/a
ale wiekszoscz tych zdjec zupelnie nie byla robiona w pieknym majorkanskim swietle. a poza tym, te kolory to byl mesydz tak zwany :)
joaniu powiedział/a
w sensie mesydż że git git, ale Ty najbardziej to jednak “i love palma”:)? kongratuluję wreszcie zdjęć robienia.