kataklizm
Opublikował/a colourblind w dniu 8 luty 2009
jak sie wyjedzie za granice, zdarzaja sie czasem rozne lingwistyczne niespodzianki. utarte zwroty nabieraja nowych znaczen. filtr nowej perspektywy nalozony na calkiem, wydawac by sie moglo, zwyczajne okazje, niczym fotoszopowanie zdjec, nadaje zyciu calkowicie nowa jakosc. no bo wyobraz sobie, ze “zima znowu zaskoczyla drogowcow” niesie za soba zupulnie inny ciezar gatunkowy, jak sie mieszka, dajmy na to w londynie. ha.
a wiec zaskoczyla i to niewasko.

autobusy w tym miescie sa jak czerwone krwinki we krwi. jest ich mnostwo, sa czerowone i absolutnie niezbedne dla funkcjonowania systemu, w tym wypadku komunikacji miejskiej. a wiec w poniedzialek, na ulice nie wyjechal ani jeden. paraliz.

niestrudzeni rowerzysci skapitulowali, nie mogac znalezc swoich wehikulow. 
odnotowano kilka przypadkow samowolnej kapitulacji samych rowerow.

pomimo EKSTREMALNYCH WARUNKOW ATMOSFERYCZNYCH, jak glosily oficjalne komunikaty w radio, telewizji, uniwersyteckich mejlach oraz wywieszkach na pozamykanych masowo kinach i nie tylko, humory zdawaly sie wszystkim dopisywac. co by nie bylo, nie ma nic lepszego niz niegrozny kataklizm i stan wyjatkowy, koczowanie pod kocem i sledzenie prognozy pogody z zapartym tchem przed telewizorem.

w przemoczonych butach, pozbawieni mozliwosci przemieszczania bez pomocy stop ubranych w przemoczone buty, ludzie masowo wylegli do parkow lepic balwany. wskaznik przyrostu naturalnego tego specyficznego gatunku nieparzystokopytnych stworzen osiagnal poziom nienotowany od ponad 15 lat.

niech nie zmyla nikogo pozory. gruba wartswa sniegu w nieslychanym tempie zaczela topniec niemal natychmiast. z uwagi na to, ze londyn nie ma w posiadaniu ani plugow ani nawet soli do posypywania ulic brodzilismy wszyscy po kostki w lodowatych kaluzach zrobionych z lodowej sraczki pokrywajacych doszczetnie wszystkie chodniki, w efekcie czego smiechu bylo bez liku, jak mozna sie latwo domyslac. zartem dnia pozostalo jednak zdanie: pojedzmy autobusem, hahaha!

sniegu juz nie ma. jedyne co po nim pozostalo to wspomnienia, ostre objawy przeziebienia oraz buty, ktore juz nigdy nie odwaza sie podawac sie za nieprzemakalne. jak wiadomo bowiem, klamstwo ma krotkie nogi (i mokre stopy).
ewko powiedział/a
ah te winiety, ah ta wielowymiarowa czern i biel! :) bardzo mi sie podoba porownanie do czerwonych krwinek, i w ogole ladnie napisane, o :) x
tukan powiedział/a
bardzo ladnie sfotografowane (nawet hall dobrze wyszedl), nie wiem dlaczego nic nie napisalem wczesniej :P krwinki tez chwytliwe, ale z butami to przesadzasz – przy umiejetnym chodzeniu mozna bylo nie przemoknac…
agrafkaa powiedział/a
snieg tak sie przejal londynskim entuzjazmem, ze postanowil sprawdzic swoja tradycyjna publisie we wro. niestety. ja na widok sniegu sie nie ciesze i nie wychodze z domu, a jutro bede zmuszona sie przemoc i juz teraz chce mi sie zaczac przeklinac ten bialy syf z nieba ;) ale fakt, pieknie napisane i udokumentowane fotograficznie law story o sniegu i mieszkancach lon ;)
wojtek powiedział/a
tadeusz, z tymi butami to byla kara za to ze sie smialem z ciebie, ze pastujesz adidasy. wiec juz sie smiac nie bede. o.