sciany
Opublikował/a colourblind w dniu 27 luty 2009
dzisiejszy wpis sponsoruje niemoc i ogolnie egzystencjalno-emocjonalna bulka. przejsciowa, tymczasowa i zupelnie nawet bezposrednio motywowana magiczna kumulacja powinnosci, obowiazkow i zupelnie przwidywalnym przesileniem umyslowym. czarna rozpacz i brick wall, czyli sciana.

na zdjeciu barcelonska, upominajaca sie o update, czyli wedlug ling.pl (product placement) najwiekszego darmowego slownika online, aktualizacje o tym jak to sie rozbija czlowiek po swiecie dzieki dzielnemu wujkowi rajanerowi, w poszukiwaniu swojego miejsca, sensu zycia i doraznych motywacji do podejmowania doraznych dzialan, majacych na celu niwelacje wszystkiego, co sklada sie na ten nasz straszny przeciez wielce dopust bozy.
a wiec jak glosi ludowa madrosc: dziewczyna/chlopak nie sciana, mozna przesunac. a moj upgrade (uwaga ling.pl – unowoczesnienie, ekhm) tejze madrosci brzmi: przesuwajmy sciany!
no bo co nam pozostaje. trzeba przeczekac. ale wiesz, wujek rajaner, prawie jak ciocia z ameryki, ma zawsze wiele podarkow na podoredziu (tu ling.pl sie byl poddal) i same niespodzianki!

ja nawet nie wiem czy to byl klasztor czy zwykla parafia, ale ogarnij ze zbudowali im boisko do kosza! za sciana z cegiel.
joaniu powiedział/a
bo to jest co najmniej dziwne zdjęcie, ja myślałam że to jest graffiti całe zrobione z płomieni więc wiesz, so not in a church style you know.