I-a-m(NOT)s-t-e-r-d-a-m
Opublikował/a colourblind w dniu 19 kwiecień 2009
lot do amsterdamu trwa 40 minut. dotarcie na lotnisko w wersji turbo, bez klod pod nogami ani na torowisku, dzialajacym metrem i sprzyjajacym wiatrem jakies 2 razy wiecej. naprawde smiesznie. i tak zostalo prawie do konca.

rower z widokiem.

widok z roweru (wodnego).

targ kwiatowy byl bardzo bolesnie przereklamowana atrakcja turystyczna, za to jakze fotogeniczna. a takie tulipany to zbieral pan taksowkarz ze slubic. o.

taką łódką to mozna wiele zdzialac. w ramach wypoczynku/rekreacji/ostrej imprezy ze znajomymi ewentualnie w przypadku, gdy znudzi sie rower.

w parku krolowali milosnicy literatury. ja zapamietalem glownie sniadanie. oraz niezwykla zbieznosc poteznego apetytu z absolutna pewnoscia ze wlasnie robie najpiekniejsze zdjecie w zyciu.
mowilem, ze smiesznie.
londyn zmienil oblicze na wiosenne, nauka pending, wielkie wpół zaczete wćwierć skończone zyciowe rozkminy za nami w parze z niejednym ostrym baunsem, a stwierdzenie “zrobilem sie jak DZIKI BĄK” egzekwo (wiem, ze to sie inaczej pisze jakbyco) z oswiadczeniem “schowaj mapę BOŻENA” wygrywaja kwietniowa edycje plebiscytu na najlepiej podsumowujacy bauns zwrot. i tyle.
ewko powiedział/a
“niezwykla zbieznosc poteznego apetytu z absolutna pewnoscia ze wlasnie robie najpiekniejsze zdjecie w zyciu” – chichocze :)