antykatolicyzm, antypolskosc, antykoncepcja!
Posted by colourblind w dniu 3 Czerwiec 2010
zupelnie nie wiem, jak to sie stalo ze mamy czerwiec skoro ostatnio mielismy marzec, imprezki, tance, swawole i szalenstwa okolowielkanocne, a przeciez zanim zrobil sie czerwiec, to gdzies musial byc tez maj i kwiecien. dziwne dziwy. moze to ten kosmiczny pyl z islandzkiego wulkanu nie tylko namieszal w transporcie lotniczym ale tez wygenerowal zagiecie czasoprzestrzenne…
w kazdym razie, wszystko wskazuje na to ze drugi rok studiow przeszedl do historii. system sie nie poddaje mimo mojej bezustannej z nim walki, niedobory finansowe skutkuja odkrywaniem bardzo ciekawych potraw (okazuje sie ze z ziaren slonecznika przyslanych przez mame, resztki kuskusu i bulionu co go wspollokatorka zostawila jak sie wyprowadzila mozna zorganizowac sniadanie mistrzow).
w ogole duzo rzeczy da sie zorganizowac, jak sie czlowiek wykaze odpowiednia determinacja. mozna np obejrzec 4 serie serialu skins w 7 dni, przygotowac sie do calorocznego egzaminu z socjologii w jeden dzien, nabyc droga kupna (!) 2 butelki corony za 30 pensow, albo wypic 20 piw i MIMO TO pamietac wiecej niz polowe urodzinowej imprezy. mam nadzieje ze uda sie tez jakos zorganizowac kompresje mojego dobytku wlasnego oraz glosnikow, drukarki, zelazka i zestawy do gry w bingo ewko, tak aby w calosci zmiescil sie do podrecznej torby i mogl wraz ze mna brac udzial w licznych przeprowadzkach, ktore coraz realniejsza kreska rysuja sie na horyzoncie. trzeba byc dobrej mysli (bo niewiele wiecej pozostaje).
wszystkie kciuki trzymamy za udane wakacje w londynie, znalezienie super pracy za super kase i w ogole zeby brokat sypal sie z nieba niczym manna (a potem sam sie sprzatal).
fotograficzna relacja z nocnej wycieczki mojej i ani w zla strone ulicy na ktorej mieszkamy (gdzie zyja smoki i strach sie bac a miesiac temu zasztyletwano 18nastoletniego polaka) w noc przed oddaniem najwazniejszych esejow (wszystkich naraz oczywiscie, bo w kupie razniej) czyli sprzed 3 miesiecy.
na swietej anki chlodniejsze noce i poranki…
sztuka wspolczesna
big businesses very wise…
same difference
tak, pilismy.
pozdro!





agrafkaa powiedział/a
omg tak dlugo nie dodawalam komentarzykow, ze az zniknely moje Nazwa(wymagane) i E-mail (wymagane), ktore sie zawsze automatycznie wpisywaly. (bo nie czyscilam cookiesow przeciez, bo nie znam swoich roznych hasel to nie moge ryzykowac ;) no i tego, swieta anka miszcz i antycypujemy pozytywne sytuacje calymi stadami np jeszcze taka zeby do tej podrecznej torby zmiescilo sie tez 110 kilo zywej wagi martowej gdybym Cie miala odwiedzic w tym wirze wydarzen conie ;) (ja antycypuje, ze odwiedziny, Ty, ze sie zmieszcze) ;)
ewko powiedział/a
ekhu ekhu. ninejszym oficjalnie wyrazam zgode na sprzedanie wszystkiego oprocz glosnikow. a za zyskany utarg kup sobie cos do jedzenia :)
Pat powiedział/a
Od paru lat czytam Twojego bloga mniej lub bardziej uważnie, ale zawsze po trochu, kiedy przypomnę sobie, że gdzieś tam w cyberprzestrzeni mogę się oderwać na chwilę i poznać rzeczywistość ze słowa i koloru. Fajnie, fajnie, dzięki za wycieczki tu i ówdzie. ;)