emotionally unstable

FUTURES made of virtual INsanity now always seem to be governed by this LOVE we have for useLESS twisting our new technology

telepatia

Opublikował/a colourblind w dniu styczeń 10, 2008

dzisiaj będzie o telepatii. telepatia dobra rzecz i niezwykła. nie każdemu się zdarza, ale gdyby zdarzała się każdemu nie byłaby tak niezwykła jak jest nie zdarzając się każdemu. i dlatego też nie każdy rozumie, nie wszystko i nie zawsze.

ale czasem zdarza się telepatia.
jest to fakt. a z faktami nie można w żaden sposób polemizować. są na niego dowody. polemizować można z opiniami. podważać można odczucia. nie zgodzić można się z argumentem. nie można natomiast nic z tych rzeczy zrobić z faktem.

to dobrze.

Opublikowany w foto | Komentarzy: 2 »

beirut

Opublikował/a colourblind w dniu styczeń 9, 2008

nowy rok nie przyniósł postanowień. ale przyniósł całkiem spory wdech życia, relatywnie spory, szczególnie w odniesieniu do minionych miesięcy.

przede wszystkim beirut.

5.01.2008.
słucham beirutu. chyba bedzie mi się bardzo podobać. mount wroclai (idle days) czyli first choice.

6.01.2008
jest druga w nocy. słucham beirutu i myślę, że mógłbym być szczęśliwy, gdybym miał z kim dzielić smutek. mój smutek to wrodzona tendencja do wpadania w melancholie w fotelu po północy przy muzyce, która obdziera duszę ze skorupy, którą skrzętnie budujemy dzień po dniu, żeby uchronić się przed rozczarowaniem i zranieniem przez innych. ale przecież samotność rozczarowuje i rani jeszcze bardziej.

7.01.2008
jest wpół do szóstej. mógłbym całe życie słuchać beirutu. to muzyka, która potrafi zmieniać świat. ona przynosi obrazy, sprawia, że chce się przemieszczać, budzi tęsknotę ale i chęc do dążenia ku zmianom. nadaje rzeczom sens i przywraca im właściwe miejsce.

9.01.2008
wiara w przeznaczenie jest jak stąpanie po kruchym lodzie.

jabłko.

Opublikowany w foto | Komentarzy: 7 »

…and a happy new year

Opublikował/a colourblind w dniu styczeń 1, 2008

chociaz nienawidze reasumacji, bardzo lubie podsumowania.
typu 10 najgorzej ubranych celebrities minionego roku, 7 programow z najwieksza ogladalnoscia w 2007 roku, najwazniejsze wydarzenia dla przedsiebiorstw tekstylniczych ostatnich 12 miesiecych.

bajka.

bo ten rok był inny. i pełen sprzeczności.

samotny
pracowity
leniwy
produktywnie bezproduktywny
obfitujacy w wydarzenia dramatyczne, niepotrzebne i trudne.
dorosły, niezależny i samodzielny.
zniewolony i wolny.
długi.
i bez długów.

bardzo wiele rzeczy zrobiłem pierwszy raz w życiu. mam nadzieje że wiele też po raz ostatni.

liczba nabytych nałogów: 0
liczba porzuconych nałogów: 0
self-esteem level: -85%
liczba przepracowanych godzin: >2050
liczba myśli samobójczych: 0
liczba prób samobójczych, których byłem świadkiem: 1
styczności z policją: 4
przyjaciele, którzy są, byli i będą przyjaciółmi: 4
przyjaciele, którzy niezmiennie zawodzą: 2
liczba dni spędzonych na płaczu: 3
liczba love actually’s views: 6
liczba telefonów komórkowych zalanych cieczą lub zasypanych piaskiem: 5
liczba lotów samolotem: 8 (phi)
liczba mieszkań, w których mieszkałem conajmniej miesiąc: 5

und so weiter. trochę się działo. i teraz będzie już tylko lepiej. postanowienia noworoczne może zrobię tym razem. bo gdybym zrobił je rok temu byłoby pewnie lepiej.

zdjęcie przedstawia to, czego wam życzę. bo piekno tkwi w chwili. trzy kostki lodu w kolorowym drinku na brzegu basenu w piekącym słońcu topią się chwile. a docenić chwile to jak znać sie na czarach. a w życiu chodzi przeciez o magię.

a życze wam własnie magii.

ps. zaczynaja sie fajerwerki, nawet tu - in the middle of nowhere. telefon nie dzwoni. ale to nic. bo znaczy to mam nadzieje ze dobrze sie bawicie. cieszy mnie to.

szczesliwego nowego roku

Opublikowany w foto | Komentarzy: 9 »

we wish you a merry christmas…

Opublikował/a colourblind w dniu grudzień 25, 2007

życzę wam wszystkim cudów, marzeń, magii, wielkiego piękna w małych rzeczach, wzruszeń, polityki drobnych kroczków, wytrwałości w podejmowanych przedsięwzięciach, dystansu w spojrzeniu na świat i ciepła od innych ludzi, troski i poczucia przynależności. a gdy przyjdzie cierpienie - uśmiechu!

a jak mijają ci święta?

moje są dokładnie tym czym chcę żeby były. wybór wydaje się prosty!
tylko dzisiaj dom trochę pusty.
na święta diana krall christmas time.mp3

cheers mates

Opublikowany w foto | Komentarzy: 7 »

75h in jukejs capital

Opublikował/a colourblind w dniu grudzień 3, 2007

w londynie jest super. bo sa fajne ziomki, fajne imprezki (eventually i az za fajne - ajm soł sory gaweł :) ). nic sie nie zmienilo, podejmowanie decyzji nie jest nasza najmocniejsza strona, tosty sa tak samo dobre i spacer po miescie w srodku nocy jest nadal trendy pomyslem na imprezowy wieczor (apparently bardziej niz słowo “trendy”).

nie bedzie zdjec wysokich budynkow bo te sa wyzszew hk. ale w londynie sa za to:

szalone wiewiórki, ktore wbiegaja do smietnika, wygrzebuja z niego bekon, uciekaja pod drzewo, wbiegaja do smietnika, szukaja bekonu, uciekaja pod drzewo i tak dalej. czyli sa tak samo glupie jak w pl, tylko ze zamiast zagrzebywac orzechy w lisciach i o nich zapominac, wybieraja diete bogata w bialko. mozna i tak.

i jest london eye. i swiąteczne lamki od których seriously kręci się w głowie.

uniwersytet marzen (??)

oraz super impressive widok z różówego (ponoć) mostu. z mostu roztacza się widok na moje przyszle miejsce pracy. jak juz mi sie znudzi bycie kelnerem. (czyli nie predko bo poki co jest super).

london trip był worth it i pozdro dla tych, dzieki którym tak było + wielkie dzieki.

Opublikowany w foto | Komentarzy: 2 »

virtual insanity

Opublikował/a colourblind w dniu listopad 13, 2007

mogę stwierdzić z bardzo dużą dozą przekonania, iż człowiek nie jest przystosowany do życia w listopadzie. i szczerze dziwi mnie i wielce też mnie dziwi, że nie zapadamy w sen listopadowy.

w listopadzie można włączyć ogrzewanie, zrobić sobie zapas herbaty imbirowo-cytrynowej, malinowo-truskawkowej, mango-cynamonowej, przykryć się kocykiem i/bądź koRDŁą w paski, założyć słuchawki z shuffling library of my life’s soundtrack i dryfować po bezdrożnych mieliznach bezkresnych wyobraźni.

i nic innego nie można robić. aaa, można też wear sunglasses at night.

bo słońce zachodzi o 15 a wschodzi tez jakoś absurdalnie późno, że zdąże już wrócić z pracy czycoś i w ogole o co kaman.

bo listopad to nie jest najlepszy czas na szkockie egzystencjalne dylematy na tle życiowego niespełnienia i tęsknoty za poczuciem jedności ze światem, kosmosem i resztą ludzkości. ani nawet na smażenie steków z łososia. bo człowiek w listopadzie woli zostać pod kołdrą. a ciężko smażyć steki z łososia pod kołdrą. (chyba)

no więc nie narzekając z słuchawkami na uszach idę wracać pod kołdrę. bo jutro znowu jest dzień listopadowy. trzeba się wczuć w klimat jamiroquai. bo w takim rytmie chyba każdy chciałby żyć, a jakby nie chciał to po prostu jeszcze nie wie że by chciał.

ps. czy ktoś wie czy któryś z członków jamiroquai studiował medycynę???

Opublikowany w foto | Komentarzy: 4 »

rere

Opublikował/a colourblind w dniu listopad 1, 2007

jest super. lot na pełnej abstrakcji. psychodelicznie nieustający uśmiech. zachwyt gównem dnia codziennego (znajdujący ujście w coporannym czyszczeniu dwunastu obsranych toalet i nie tylko). ekstatyczny entuzjazm. przekonywujące zadowolenie z niewolniczej i upodlającej usłużności obcym ludziom. i’m fine, it’s NOT a problem at all, no worries, i’m just doing it for you, sure, of course, briliant, it OK, i’m SO sorry, you are right, apologies, yes, that’s right, it’s FINE. i zupełna DEZORIENTACJA przeciwnika.

jesteśmy w tym samym miejscu, ale zupełnie gdzie INDZIEJ niz dotąd i zupełnie nie tam gdzie oni. fraza klucz to STAN OBECNY. oswoić demony znaczy ZNISZCZYĆ je. budzik, słuchawki, zdrowa żywność i lecimy. i’m out of this planet. and you know what? they can take everything from me, but they can’t succeed in taking my INNER PEACE. what game shall we play today? what about the one YOU don’t GET your WAY? ha! not that easily mate, cause, oh well, i’m not falling for this one!

HIHI, bo to wszystko to:

i nie zrozum mnie źle. jest DOBRZE, jak rzadko! i mean it!

Opublikowany w foto | Komentarzy: 2 »

fantijo fantijaou farapap fap fap

Opublikował/a colourblind w dniu październik 27, 2007

w niedziele sie przeprowadzam. a juz teraz szukam mieszkania na grudzien, bo przeciez przeprowadzki to niezly fun, kazdy to wie.

wyprowadzam sie z mieszkania gdzie bylem swiadkiem proby samobojczej dokonanej kuchennym nozem w okolicach watraby trzykrotnie, z ktorego wyprowadzala mnie policja w charakterze podejrzanego, do ktorego nie moglem wrocic na noc bo bylo “scene of crime” i w ktorym dziewczyna niedoszlego samobojcy utrzymuje wszechogarniajacy balagan zasiegiem przekraczajacy mozliwosci percepcji i imaginacji niejednego nawet psychicznie zdrowego czlowieka.

bo czynsz jest za wysoki a rachunki to juz w ogole.

i tak, wszystko jest w porzadku. pracuje sobie w dwoch miejscach srednio po 13h dziennie, zyje oszczednie i staram sie myslec pozytywnie. bo juz nie narzekam. i took an oath.

misiu:

 

1. psychobabble

do just what i tell you
and noone will get hurt
don’t come any closer
make no sudden movements

2. roman two (muzykoterapia rmx)

fantijaou

czyli jak sobie zapodasz odpowiednia muze na sluchawkach to wszystko przybiera innych ksztaltow. bo ja naprawde juz nie narzekam!

Opublikowany w foto | Komentarzy: 3 »

the best is (apparently) yet to come

Opublikował/a colourblind w dniu październik 14, 2007

hereby a take an oath. i am not gonna complain anymore. no more. cause i came to realise that i had seen nothing yet. i tell you. and saying that i know far to well that it can always be better, but it can be much worse too. so i decide to fasten my seatbelts and enjoy the ride. a ride on the bumping road. and never break down or give up. not now that i have seen all of that. all of that shit.

podpisano:

me myslef and I.

Opublikowany w foto | Komentarzy: 3 »

una historia verdadera

Opublikował/a colourblind w dniu październik 5, 2007

pozytywne bity nadaja orisze z calego swiata najkubanscy

widok z okna tez calkiem fajny

nawał pracy fizycznej w jakims nieobliczalnym wymiarze sprzyja organizacji czasu

cel obrany, czas okreslony, mind fixed on it, downcounting czas zaczac - ready, steady…

wspollokatorzy wymykaja sie wszelkim znanym mi kategoriom, standardom i sa ponizej WSZELKIEJ krytyki w KAZDYM sensie, az zal ze takie nateznie glupoty, buractwa i pustactwa (niediagnozowany i nieuleczlany brak komorek pod czaszka - kwalifikacja: how come they’re still alive?) nie prowadzi do automatycznego samounicestwienia (apparently)

glosowanie to nie przywilej, to obowiazek.

mała powierzchnia zyciowa generuje uspione (i to nie ziolowymi lekami nasennymi) poklady umilowania porzadku

brokuły, sałata lodowa, ogórek, papryka, cebula, pomidor, suszone morele i banany, ziarna słonecznika i dyni, herbaty: imbirowo-cytrynowa i pomaranczowo-mango-cynamonowa, a makaron 2  razy w tygodniu. zdrowo = smacznie (oder?)

szukam nowej pracy

feel like cold shower?

go for it!

Opublikowany w foto | Komentarzy: 6 »