czemu te pipy się tak drą?
Opublikował/a colourblind w dniu 3 listopad 2008
Opublikowany w foto | Komentarzy: 5 »
(health) hazard
Opublikował/a colourblind w dniu 12 październik 2008
wypada się zmęczyć londynem. powiedzmy po trzech tygodniach to nawet definitywnie. no i wtedy można się wybrać na bali, madeire, jamajkę albo inną wyspę. albo też do brighton.
bo jest tam mini kasyno, 2 mola, deal na fish and chips i dużo ptaków. ładnie też bardzo jest. a poza tym potem boli brzuch od śmiechu (nawet przypadkowych ludzi w pociągu), więc to dobry krok ku byciu przystojnym i atrakcyjnym człowiekiem.
można się o sobie dużo dowiedzieć. doświadczyć koncepcji takich jak empatia w teorii i praktyce. rozbić butelkę wina ratując komuś życie i wpaść w szpony uzależniającego hazardu.
są też widoczki.
ptaki.
i ewko która robi właśnie zdjęcia, przez które mojej twórczości własnej przypisane zostaną cechy takie jak: brak oryginalności, powtarzalność i zwyczajne zżynanie… :)
ale to nic. kiedy jedziemy znowu?
Opublikowany w foto | Komentarzy: 4 »
i zanim w krtani zgaśnie śpiewanie…
Opublikował/a colourblind w dniu 19 lipiec 2008
naprzemienne ataki paniki i bezsenności spowodowane jakby nie patrzeć paraliżującym strachem przed życiem, odpowiedzialnością za nie oraz lataniem (z tym lataniem to nieprawda).
nieustanny dylemat wiszący w powietrzu chwilowo (od powiedzmy półtora roku) odrealnionej egzystencji o fundamentalnej dwoistości wobec wyboru: mieć czy być?
naprzemienne oraz ekstremalne życia społecznego brak i nadmiar
niezwykła i magiczna wręcz podatność organizmu na różnego rodzaju bóle w różnych jego częściach nie wiadomo z jakiego powodu (wiadomo tylko że wchodzenie do rzeki o 5 rano w celu pomoczeniu stóp nie pomaga).
jakieś dziwne podania, aplikacje, dokumenty, formalności i kto wie co jeszcze w konwencji: może uda mi się przespać tę całą mocno przereklamowaną dorosłość.
historia najnowsza, wszech-muzyka, sudoku i trochę książek
naprzemienny strach przed zmianami, rozczarowaniem, niepowodzeniem, wypadkami losowymi, realnością własnego lenistwa i okrucieństwa świata zewnętrznego oraz exitement jak u terriera sponsorowany przez frazę tyle zwięzła co głęboką: będzie fajnie!
caramel shortcake, chocolate cheesecake, gin and tonic, mozzarela i pomidory w ramach rekompensaty za straty moralne.
jednym słowem panika!

zdjęcie apropos niczego! obrazuje dwoistość świata oraz ludzkich postaw w szerszym kontekście socjo-politycznym, relacjach międzyludzkich jak i w kontekście wewnętrznego rozdarcia wobec przełomowych wydarzeń. chyba.
Opublikowany w foto | Komentarzy: 2 »
wszystko czego pragnę i chcę
Opublikował/a colourblind w dniu 4 czerwiec 2008
to mieć nadzieję na jutro.
bo czasem jak pogoda dopisze, i kolory nabierają nasycenia, które przekracza możliwości ludzkiej percepcji i towarzystwo beztroskie, to nic tylko chodzić po drzewach, podbijać świat, zwiedzać opuszczone domy, tonąć ponad głowę w rzepaku i podziwiać każdym zmysłem cały ten świat. i można śpiewać na cały głos, na dwa głosy, puszczać kaczki albo zjeść rybę.

scenka rodzajowa: trójka dzieci w rzepaku, który ma ze trzy metry, brną w pole
wojtek: a co jeśli ktoś nas przyłapie?
aneta: jak to co? powiemy że zgubiliśmy szkło kontaktowe!

i oddycha się lżej i wolność czuć w każdej kosteczce i nawet jeśli muszę ciężko pracować to dlatego że podjąłem taką samodzielną, wolna, niezależna decyzję. bo tak chcę. i chcę móc się zawsze cieszyć czymkolwiek się tylko da. patetycznie przyziemna egzystencja.

i zapraszam serdecznie do st elsewhere. jeszcze tylko 3 miesiace mozna mnie tu spotkać. na 2 września zabukowany już bilet powrotny w jedna stronę ze szkocji.
i to chyba teraz można zacząć już ten down-counting.
Opublikowany w foto | Komentarzy: 3 »
można bardzo głośno mówić można bardzo cicho krzyczeć
Opublikował/a colourblind w dniu 27 maj 2008
bardzo dziękuję za różne życzenia urodzinowe. dzień był niespodziewanie wietrznie przenikliwie zimny co nie sprzyja konsumpcji al fresco, także całkiem trzeźwo świętowałem fakt iż legalnie mogę spożywać trunki alkoholowe w stanach.
wiadomo co myślimy o zdjęciach jedzenia, dlatego nie zrobiłem zdjęcia czekoladowemu samochodowi, który był prezentem cokolwiek oryginalnym i już został niemal doszczętnie strawiony (bo wychodzę z założeniem że funkcja dekoracyjna czekolady jest jakimś kosmicznym absurdem), ani albumowi z ordynarnymi zdjęciami nagich pań, bo nie przystoi. kilka donacji na charytatywny cel wsparło moje dążenie do bycia szczęśliwszym człowiekiem (tzn posiadaczem przenośnego odtwarzacza plików mp3). nic się nie bój, nadal możesz mi pomóc! @ chętnie wyślę numer konta @. (to nie jest manifestacja mojego “niszowego” poczucia humoru, mówię całkiem serio – every little helps [even a very little little])

z każdym dniem zagrożenie to zdaje się coraz realniejsze. dlatego czas zacząć żyć, jeśli ktoś jeszcze tego nie czyni out there!
a na dodatek prawie nie mam na co narzekać!
lovely
Opublikowany w foto | Komentarzy: 3 »
wizja bez fonii
Opublikował/a colourblind w dniu 15 maj 2008
ja wiem dobrze o tym, że pąki są takie sztampowe, że to cliche i to wcale nie jest cool enough. ale doznałem pewnego obserwacyjnego szoku. olśnienia. bo pąki są na drzewach, na tych dużych też. i jest ich bardzo dużo. i jak się je podgląda w miarę regularnie to one tak niemal na oczach w czasie rzeczywistym zamieniają się w liście. bardzo dużo tkanki oczobitnej ziolonej chlorofilowej żywo-energetycznej. rozumiesz? wszystkie liście na dużym drzewie co roku powstają z pąków. wszystkie na raz. wyobraź sobie ile to energii. ile woli życia.

no bo jeśli okoliczności zdrowotno, finansowo, rodzinno przeróżne najważniejsze pozwalają ci cieszyć się tą wiosną, to rób to, bo nie wiesz, jak spędzisz kolejną. nie chodzi o groźby i apel o pokorę. ale skoro tym drzewom się tak chcę i to właśnie na wiosnę, to może jest to jakiś pomysł, może tą energię można jakoś wykorzystać.
i jeszcze hasło sezonu. w kontekście woli życia. wolnej woli życia. a mianowicie, przecież wcale nie trzeba. przemyśl to sobie.
Opublikowany w foto | 1 komentarz »
climbing up the hill
Opublikował/a colourblind w dniu 8 maj 2008
to takie wiosenne nadziejne opowiadanie obrazkowo-dźwiękowe. o tym ja się wstaje rano bo słońce właśnie rano świeci tak, jak o żadnej innej porze dnia. i można wypić kawę rano. na przykład. i na śniadanie.

nie chodzi nawet o to, że jest to jakiś oryginalny rytuał, ani też przesadna celebracja. ale z bogatych codziennych doświadczeń bardzo porannych wiem, że nic nie pachnie tak, jak rano.
i wtedy co pięć minut jeszcze przez pół godziny śpiewa telefon cye.mp3 [smolik i kasia kurzewska], jako najlepszy budzik wszechczasów.
potem można wyjść z domu. i idąc pod górę zawsze te same dachy co zawsze, w takim świetle, jak nigdy.

i wtedy czuć już rytm dnia, tego, ktorego zostało jeszcze tyle. ten rytm czujesz w when your mind’s made up.mp3 [glen hansard and marketa irglova] wszystko wydaje się prostsze – spełnianie marzeń, podchodzenie pod górę, uśmiech i oszczędzanie pieniędzy. rewolucyjna teoria rosyjskich naukowców głosi że odpowiednie nastawienie zależy od odpowiedniej muzyki.
i już prawie widać zegar, który daje mi zawsze te 5 do dziesięciu minut na papierosa, sok z jablka, marchewki i pomaranczy lub bagietke z bekonem i serem brie, według uznania, nastroju i tempa kroku.

jeśli jest mi smutniej, może być moon.mp3 [glen hansard and marketa irglova], jesli bardziej sentymentalnie to powiedzmy still guarding space.mp3 [anja garbarek] albo czasem w przypływie entuzjazmu, nieokiełznanej miłosci do świata i reszty ludzkości na przykład ldn.mp3 [lily allen].
a potem po tej mniej przyjemnej czesci dnia, nie pozostaje nic tylko odplynac po wodzie.mp3 [muzykoterpia] albo odfrunąć jak motylki.mp3 [mikromusic]. bo cenie sobie relaks. i dobrze mi z tym. bo dobrze jest.mp3 [mikromisic].
to zupelnie przypadkowe zestawienie kompilacji dźwiękowych, obserwacji, doznań sensualnych. nudne jak flaki z olejem i przyjemne jak wiatr znad morza w słoneczny dzień.
to tak tytułem odpowiedzi na pytanie: co porabiasz?
wiec cheers!
Opublikowany w foto | Komentarzy: 6 »
crossroads
Opublikował/a colourblind w dniu 21 kwiecień 2008
przysnilo mi sie to ostatnio. nie pamietam tylko czy to bylo w australii, szkocji, usa czy jakiejs innej czesci polwyspu krymskiego. my favourite game, road trippin’, te ruchome obrazy jak teardrop i wzruszenia z beirutu. musialo byc dosc slonecznie i ped powietrza zapieral dech czyli zabieral powietrze z pluc (i to nie bylo az takie przyjemne, jak mogloby sie wydawac).

popatrz
podszepty podswiadomosci o wolnosci, relacjach miedzyludzkich, muzyce i prowadzeniu samochodu po lewej stronie (zmienianie biegow lewa reka jest gorsze niz the day after syndorme), ktore prowadza do niejasnych wnioskow.
crossroads, decision pickle, czyli albo albo… nawet nie chodzi o to, ze zegar biologiczny tyka lub ze swiat mozna zdobyc tylko przed 21 urodzinami, bo pozniej to juz zadna sztuka.
raczej o to, ze najwyzszy czas:
a. otworzyc firme, ktora zajmie sie sprzedaza elektrycznych zapalek produkowanych w stanach, eksportowanych do chin, gdzie ulatwia one produkcje trzpaczek do glowy, ktore zaprzyjazniona firma kupi po przystepnej cenie i wysle do usa, co odwroci tamtejszy kryzys kredytow hipotecznych i zapobiegnie krachowi na wszystkich najwazniejszych gieldach swiata, za co dostaniemy nobla z ekonomii.
b. nauczyc sie jezyka suahili, pojechac do afryki i rozwiazywac problemy tamtejszych mlodych demokracji i dostac pokojowa nagrode nobla.
c. zaczac pisac felietony do tygodnika telewizyjnego, o wplywach polucji dzwiekowej na wielkosc plonow salaty lodowej w poblizu wiekszych osrodkow miejskich w europie poludniowo zachodniej i dostac literacka nagrode nobla.
i o to ze, jasne, nigdy na nic nie jest za pozno, ale zycie jest za krotkie na to, zeby marnowac je na czynienie czynow, ktore cie trywialnie rzecz ujmujac nie kreca, tylko dlatego, ze nie masz lepszego pomyslu/odwagi/wiary w siebie itd.
czyli zajmij sie dziecko spelnianiem marzen lepiej.
taka łopatologia stosowana, ze na wyciagniecie reki, wiesz, cnie.
Opublikowany w foto | 1 komentarz »
sounds like old good jazz
Opublikował/a colourblind w dniu 3 kwiecień 2008
urlop może okazac sie czasem najbardziej meczacym czasem w roku. intensywnosc przezyc, mysli i natchnien, jakies nielogiczne stęzenie zycia w zyciu, wytracony osad zmeczenia i frustracji powrotowej.
a w szkocji slonce swieci jak szalone, z okna domu slychac szum morza, jest cieplo i zimno na raz, wszystko ma swoj kolor i miejsce w hierarchii priorytetow, jest mi tak dobrze, że aż niewygodnie, oczekiwanie na aktywnosc skutkuje totalna bezczynnoscia na ogromna skale i mam internet hura!
i gdy juz naprawie ipoda i sie wreszcie zupelnie rozluznie, opadne na dno tego fioletowego szalenstwa, a tam slychac jazz w tysiacu roznych wydaniach, starych, nowych, gladkich i ortodoksyjnych, koszernych i awangardowych. niesamowite. ani troche offowe, ani alternatywne, ani edgy, ani niszowe. bo jazz jest niewygodny i niezaprzeczalny. jest jak dym papierosowy, metaforyczny, natarczywy i nieuchwytny. bo ja lubie formy ktore bazuja na sprzecznosciach. (i filmy bergmana :P)
fajne to nowe zycie, pachnie morzem i wanilia, smakuje zupa grzybowa, pasztetem i krewetkami, brzmi jazzem, szumem i cisza.

i dbajcie o przyjaciol. bo zostaniecie sami. ta mysl mnie paralizuje, wiec moze tez jest i calkiem nieglupia.
Opublikowany w foto | Komentarzy: 2 »
unconditional
Opublikował/a colourblind w dniu 15 marzec 2008
|
Dear Mr Cieslinski
|
|
Congratulations; University College London (University of London) has asked us to tell you that it is offering you a place for Politics and East European Studies, LR27; starting in September 2008 at point of entry 1.
|
tylko mama nie moze przezyc ze mam studiowac PiS…
Opublikowany w foto | Komentarzy: 8 »






